Rzuciłem się za nią i zauważyłem ,że wbiega do jaskini. Nie chciałem tam chodzić ale usłyszałem niepokojące dźwięki . Wbiegłem do jej jaskini i znalazłem ją w kałuży krwi .
-Moon !!! - jak najszybciej zabrałem ją do medyka .
Była w bardzo kiepskim stanie ale miałem nadzieje ,że wyzdrowieje . Przeleżałem przy niej całą noc w jaskini medyka . Miotały mną myśli i miałem ogromne poczucie winy , no bo ja ją tam zabrałem ... Jak zwykle chce dobrze a wychodzi źle .
sobota, 20 lipca 2013
Od Niki Do Hope
Tak... To była ta Hope, którą wszyscy podziwiali. Ta wielka, wspaniała Alfa, która nie zostawiała nikogo w potrzebie. Czasem denerwowała mnie ta jej szlachetność i dobre serce. Zawsze jak ktoś ją zdradzał to razem z Omegą musiałyśmy ratować jej wilczy tyłek.
-Pokaż mi tą nogę.- prychnęłam z uśmiechem przyglądając się ranie.
-To nic takie...
-Nawet nie zaczynaj.- warknęłam w jej stronę i spojrzałam na nogę. Miała trochę racji. To nie było nic poważnego, ale trzeba było wyciągnąć kulę. No to do roboty!
Chwyciłam kłami kulę i wyciągnęłam ją jak najszybciej nie zwracając uwagi na przytłumione jęki Hope.
-Jak z dzieckiem.- zaśmiałam się i spojrzałam w jej mądre, błękitne oczy.
-I kto to mówi?- zachichotała wadera i z uśmiechem spojrzała w las.
Jak zwykle... Te zamyślone oczy, które widziały coś, co było przeznaczone tylko dla nich. O czym tak myślisz, Hope i co widzisz tam w oddali? Widzisz naszą przyszłość, a może czyjąś przeszłość? Nie wiedziałam co to było, ale jedno było pewne. Smutek na twoim pysku nie wróżył nic dobrego...
-Pokaż mi tą nogę.- prychnęłam z uśmiechem przyglądając się ranie.
-To nic takie...
-Nawet nie zaczynaj.- warknęłam w jej stronę i spojrzałam na nogę. Miała trochę racji. To nie było nic poważnego, ale trzeba było wyciągnąć kulę. No to do roboty!
Chwyciłam kłami kulę i wyciągnęłam ją jak najszybciej nie zwracając uwagi na przytłumione jęki Hope.
-Jak z dzieckiem.- zaśmiałam się i spojrzałam w jej mądre, błękitne oczy.
-I kto to mówi?- zachichotała wadera i z uśmiechem spojrzała w las.
Jak zwykle... Te zamyślone oczy, które widziały coś, co było przeznaczone tylko dla nich. O czym tak myślisz, Hope i co widzisz tam w oddali? Widzisz naszą przyszłość, a może czyjąś przeszłość? Nie wiedziałam co to było, ale jedno było pewne. Smutek na twoim pysku nie wróżył nic dobrego...
czwartek, 18 lipca 2013
Od Ichigo C.D.N
"Wieża cieni..." - moje wspomnienia powróciły.
- Powiedziałaś wieża cieni? - zapytałem szybko.
- Tak. - W tym momencie byłem pewny wszystkiego.
- Nie mamy czasu do stracenia.Musimy wyruszyć jak najszybciej...
Ale nie możemy tego zrobić bez przygotowania.
Jutro wyruszę do piekła,w tej sprawie.
- Do piekła?! - Obie wadery powiedziały hurtem.
- Demony wiedzą najlepiej o takich miejscach jak wieża cieni. - w tej chwili wszystko sobie przypomniałem.
- Kiedyś...Mieliśmy misję w wieży cieni.
Był to okres wojen pomiędzy wilkołakami a demonami.
Musieliśmy wykraść pewien artefakt...Ale to nie powinno być ważne.
Ważne jest to,iż tylko demony posiadają mapę do wieży cieni.
- Mapę do wieży cieni?
- Teoretycznie,demony posiadają mapy do różnorakich miejsc.
Ale o tym jutro.Dziś powinniście się przygotować,a pojutrze wyruszamy.
**Ranek.
Jak zwykle,wstałem pierwszy.
Upolowałem coś dla reszty,i zostawiłem im liścik.
"Wyruszam sam.Wy w tym czasie przygotujcie wszystko,
i czekajcie na mnie.
Ichigo."
Z dotarciem na miejsce nie miałem trudu.
Większym trudem było otwarcie portalu do piekła.
Po dłuższym czasie byłem na miejscu.
Dotarłem do mojego rodzinnego miejsca.
Nie chciałem tego robić,ale to było jedyne wyjście.
Przy murach wioski stali strażnicy.
Nie musieli pytać kim jestem,oni wiedzieli doskonale.
Chodząc drogami prowadzącymi do starszyzny,
demony wokół patrzyły się na mnie.Jeden wyszedł na środek,
Stając przede mną.
- No proszę..zdrajca wrócił. - rzekł do mnie,jak i pozostałych.
- Nikt raczej nie chciał ciebie tutaj. - odpowiedział surowym głosem.
- Nie wchodź mi w drogę głupcze...chyba że chcesz mieć połamane kości. - Nagle do niego przyłączyli się inni.
- Nie chcemy ciebie tutaj,lepiej się wynoś.Chyba że mamy to zrobić siłą. - powiedział jeden z nich.
- No to dalej,pokażcie na co was stać. - chłodnym tonem odezwałem się do przeciwników.
Rzucili się na mnie,co nie wywarło na mojej osobie wrażenia.
- Teraz ja,się zabawię...Kuroi getsuga. - nagle wielkie cięcie uszkodziło jednego. - Tsukuyomi! - Technika podziałała.
Szybko rozprawiłem się z typkami,po czym zostawiłem ich na środku ścieżki.Szedłem dalej,po czym dotarłem do miejsca przebywania starszyzny.Powoli wszedłem do wielkiego pomieszczenia.
Ukłoniłem się po czym jeden z starszyzny zabrał głos.
- Co ciebie tu sprowadza?
- Droga starszyzno.Zwracam się do was z pewną prośbą.
Chodzi o mapę do wieży cieni.
- Mapa do wieży cieni? - zaniemówili.
Co prawda nie dziwiłem się.Odszedłem z tego miejsca dawno temu...
Chyba nie mogli oddać jej komuś obcemu.
- Chyba nie oczekujesz że damy ci ją od tak.
Odszedłeś od wioski i zostałeś uznany za obcego.
By dostać tą mapę,musiałbyś coś dla nas zrobić.
Musisz zabić niejakiego Shezam'a,przywódcy wilkołaków.
Od dawna próbowaliśmy to zrobić,lecz nigdy i nikomu się to nie udało.Damy ci mapę,a ty przyniesiesz nam dowód,że go zabiłeś.
"Shezam..." - ta myśl ciągle mi dokuczała.
- Niech wam będzie.Zrobię to.
**Trochę później ;p.
Wychodziłem już poza mury tego miejsca.
Nawet się cieszyłem,zbyt bolesne było by zostanie tam.
Odtworzyłem portal.Pojawiłem się w tym miejscu co zawsze.
Wychodziłem z Lasu wspomnień.
Po krótkim czasie byłem na miejscu.
Wszyscy byli już przygotowani.
< Reszta? ;p troche długie,ale już tak mam :3 >
Od Ichigo do Hope
Podbiegłem do wadery,po czym przytuliłem ją.
- A jak myślisz? - na mojej twarzy zawitał uśmiech.
Odwzajemniła reakcję.
- Dlaczego ciebie nie było tyle czasu?
- Wiesz...miałem coś do załatwienia z demonami.
- Z demonami? - zdziwiła się.
- Tak.Dokładnie chodziło o wieże cieni.Dostałem kilka
cennych informacji...
< Hope? sorry że tak późno coś mi wypadło i nie mogłem pisać >
Od Drakosy do Diega
<C.D tego KLIK>
-Skąd przybywacie?!-warknęłam.
-Nie powiem!
-Skąd jesteście!
-Nie powiem....-wysyczał wrogi wilk
Wilk dostał po pysku.Dopiero teraz zauważyłam obrożę i na niej napis:"Hodowla psów".
-Są z farmy....puść go...-powiedziałam.Spojrzałam na Diega.Od razu zwiesiłam uszka.-Jeszcze raz dziękuję za uratowanie mnie....
<Diego?>
-Skąd przybywacie?!-warknęłam.
-Nie powiem!
-Skąd jesteście!
-Nie powiem....-wysyczał wrogi wilk
Wilk dostał po pysku.Dopiero teraz zauważyłam obrożę i na niej napis:"Hodowla psów".
-Są z farmy....puść go...-powiedziałam.Spojrzałam na Diega.Od razu zwiesiłam uszka.-Jeszcze raz dziękuję za uratowanie mnie....
<Diego?>
Od Omegi do Marco(do Hope i Ichigo)
(C.D tego KLIK)
Patrzyłam na basiora. Zacisnęłam zęby i wysyczałam:
-Zrobił mi wiele krzywd, ale nie zasługuje na śmierć.Puść go Marco.
Marco zrobił to o co go poprosiłam. Shezam tylko wstał.
-Mój kotek jest łaskawy....-spojrzał na mnie a potem na Marco. Roześmiał się i przygwoździł Marco do ściany. Nie mogłam zareagować bo dalej byłam przykuta. Marco nie zareagował.-A ty...lepiej się trzymaj od mojego kotka z daleka bo pożałujesz!Ona nie jest ciebie warta!
Shezam wyszedł z sali.Uciekł.Marco upadł na posadzkę.Znów stał się zwykłym wilkiem.
-Moje ugryzienie nie działa zbyt długo...przepraszam że cię wpakowałam w tarapaty...przepraszam...
Basior chybotliwie wstał i ruszył w moim kierunku. Ledwo zbliżył się do mnie na pół metra gdy gwałtownie odskoczył.Sykną z bólu...Spróbował jeszcze raz ale znów odskoczył. Mocno zacisną zęby i ledwo zdążył mnie rozkuć z kajdan gdy poczuł silny ból w skroniach i usłyszał w myślach:"Nie zbliżaj się do niej bo pożałujesz."Upadł. Ostatkami sił przeniosłam nas do mojej nory gdzie jakby nigdy nic siedzieli sobie Hope i Ichigo. Pomogli mi wnieść basiora na posłanie i zaczęliśmy myśleć jak zdjąć czar.
***
Marco obudził się.
-Jak się czujesz?-zapytałam znad książek które razem z Hope i Ichigo przeglądaliśmy przez dwie godziny.
-Chyba dobze....chyba mi jenzyk zdlentwial.-powiedział.
-Mam coś!-krzyknęła Hope a ja i Ichi podeszliśmy do niej.-To taka samoobrona pomiędzy cieniami....jest jedyny sposób....trzeba znaleźdć kamień z wieży cieni...To daleko....aż za wrogie tereny i aż za tereny naszych sąsiednich watah...
-Są jakieś dalsze etapy tej samoobrony?-zapytałam.
-Tak...zarażony zmienia się w cienia i zaraża innych....-przeczytał Ichigo.
-Ja idę na pewno...ale nie mogę iść z Marco...bo nawet nie możemy się do siebie zbliżać.
-To może Hope i Ichigo pójdą z nami?-powiedział Marco.
<Hope Ichigo co powiecie na przygodę?>
Patrzyłam na basiora. Zacisnęłam zęby i wysyczałam:
-Zrobił mi wiele krzywd, ale nie zasługuje na śmierć.Puść go Marco.
Marco zrobił to o co go poprosiłam. Shezam tylko wstał.
-Mój kotek jest łaskawy....-spojrzał na mnie a potem na Marco. Roześmiał się i przygwoździł Marco do ściany. Nie mogłam zareagować bo dalej byłam przykuta. Marco nie zareagował.-A ty...lepiej się trzymaj od mojego kotka z daleka bo pożałujesz!Ona nie jest ciebie warta!

-Moje ugryzienie nie działa zbyt długo...przepraszam że cię wpakowałam w tarapaty...przepraszam...
Basior chybotliwie wstał i ruszył w moim kierunku. Ledwo zbliżył się do mnie na pół metra gdy gwałtownie odskoczył.Sykną z bólu...Spróbował jeszcze raz ale znów odskoczył. Mocno zacisną zęby i ledwo zdążył mnie rozkuć z kajdan gdy poczuł silny ból w skroniach i usłyszał w myślach:"Nie zbliżaj się do niej bo pożałujesz."Upadł. Ostatkami sił przeniosłam nas do mojej nory gdzie jakby nigdy nic siedzieli sobie Hope i Ichigo. Pomogli mi wnieść basiora na posłanie i zaczęliśmy myśleć jak zdjąć czar.
***
Marco obudził się.
-Jak się czujesz?-zapytałam znad książek które razem z Hope i Ichigo przeglądaliśmy przez dwie godziny.
-Chyba dobze....chyba mi jenzyk zdlentwial.-powiedział.
-Mam coś!-krzyknęła Hope a ja i Ichi podeszliśmy do niej.-To taka samoobrona pomiędzy cieniami....jest jedyny sposób....trzeba znaleźdć kamień z wieży cieni...To daleko....aż za wrogie tereny i aż za tereny naszych sąsiednich watah...
-Są jakieś dalsze etapy tej samoobrony?-zapytałam.
-Tak...zarażony zmienia się w cienia i zaraża innych....-przeczytał Ichigo.
-Ja idę na pewno...ale nie mogę iść z Marco...bo nawet nie możemy się do siebie zbliżać.
-To może Hope i Ichigo pójdą z nami?-powiedział Marco.
<Hope Ichigo co powiecie na przygodę?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
