poniedziałek, 2 grudnia 2013

Od Finy do Amery - Jakby z nią tu pogadać?

Leżałam na trawie i patrzyłam na inne wilki. Wszystkie wyglądały na zajęte, aja nie mam się z kim pobawić...
Wnet w tłumie zauważyłam waderę mojego wzrostu. Była czarno-biała z tajemniczymi oczami. ,,Ona jest fajna!,, Pomyślałam i chodziłam za nią na paluszkach. Doszłam za nią do miasta Osydra. Miejsce było opuszczone i trochę straszne. Długie liany zwisały ze starych kamiennych ścian, a z oddali było słychać ryczenie smoków. Amera usiadła w cieniu kamiennego łuku i patrzyła w niebo.,, Jakby tu ją zagadać?,,
Pomyślałam i powoli przesuwałam się w jej stronę...
(Możesz dokończyć Amero)

Od Ifus do Kizumy

-Dobra Kizuma, konie gadania.... Tylko choć na zakupy!- Pisknęłam z radością. Pobiegłyśmu czym przędzej do pierwszego centrum handlowego. Weszłyśmy. Było ekstra. Weszyśmy do sklepu z ubraniami. kupiła sobie czarno - blałą sukienkę bez ramionczek i czarne buty. Póżniej poszłam do fryzjerki, a Kizuma została w sklepie bo jeszcze coś wybierała. Mamy się spotkać przed drzwiami centrum. Zrobiłam se koczka. Następnie poszła kupć sobie kolczyki i torebkę. Wygladałam tak:

<Kizuma? Brak weny!>

Od Picalla do Pandory - Poprawa poprzedniego opowiadania -Żywioł=Wielka przygoda.

-Jeśli ci to przeszkadza, to to już się nie powtórzy, -Powiedziałem stanowczo.
-a teraz choć spać, a ja zagotuje ci herbatę. -Powiedziałem do wadery. Pandora
się położyła. Dałem jej herbatę. Wypiła i po chwili zasnęła. Ja też zaraz po
niej zasnąłem.



*Rano*



Wstałem zobaczyłem że jestem w swoim żywiole. Wadera
wstała -Aaaa! Nie wiem co tu robisz i kim jesteś, ale wynocha z tond!- Popatrzyłem
się na waderę pokręciłem oczami i wzdechnołem. -To ja Picallo...-Powiedziałem
-Nie wierzę ci! -Warknęła na mnie, ale potem zaczęła się uspokajać. -Na prawdę?
To ty Pico?! Inaczej wyglądasz. -Powiedziała przyglądając mi się dokładnie. -No
brawo....-Pokręciłem oczami i pomyślałem- ''No w końcu!''. -Jak by co, to tylko
dzisiaj jutro będę normalny. -Powiedziałem pocieszająco. -No to ten dzień musi
miną szybko! -Powiedziała, ale jednak nie, nie wiedzieliśmy że przeżyjemy wielką
przygodę. Postanowiłem oprowadzić troszkę po watasze. Wyszliśmy z jaskini
poszliśmy na jezioro (znowu). Kompaliśmy się tam.....



<Pandora? SORY za poprzednie opo, ja go nie wysłałem
tylko moja młodsza siora która dobrała się do mojego kompa.>

Od Kastiel`a do Äiszy - Jeszcze tydzień i najpiękniejszy dzień życia z Ukochaną...

-Naprawdę tak szybko chcesz go wziąć? -zapytałem z nutką zakłopotania w głosie
-A czemu nie -uśmiechnęła się
Byłem szczerze zakłopotany i zaskoczony słowami Aiszy. Nie wiedziałem co robić. Nic nie było przygotowane o moja ukochana chciała brać ślub. Chciałem przygotować jej ślub jakiego nikt nie miał. Chciałem aby był przygotowany właśnie dla nas oryginalnie i według naszych planów
-Może poczekamy jeszcze tydzień aby przygotować uroczystość? -zapytałem spokojny
-No dobrze -powiedziała po chwili zastanowienia
-A więc zacznijmy od od uroczystości gdzie byś chciała aby się odbyła?
-Hmm... no nie wiem a Ty gdzie byś chciał?
-Tak myślałem by zrobić to w pewnym miejscu, szczególnym...
-To znaczy?
Wziąłem patyk i zacząłem rysować po ziemi.Narysowałem tunel różany, którym dojdziemy do altany na plaży.






Gdy skończyłem podszedłem do Aiszy.
-A tort... -zacząłem opisywać


-Skarbie co Ty na to? -zapytałem tuląc ją i całując w pyszczek

<Aisza? Opisz jak by Ci pasowało ^.^ >

Od Diary do Havok'a - serce

- Na prawdę? Nikt mnie w tej watasze troszkę nie lubił. Raz odeszłam ale nic nie pomogło. Dalej wszyscy byli zapatrzeni w siebie. Byłam takim piątym kołem u wozu- czułam się niepotrzebna... lecz spotkałam Ciebie... Zakochałam się... Myślałam, że również mnie zignorujesz...
- Nie, ja taki nie jestem- odpowiedział.
- Mam wiele dziwnych wad...- rzekłam do Havok'a
- Jakich na przykład jeśli mogę zapytać?
- Na przykład...
W tym momencie pojawił się ryś. Dzielny basior rzucił się na niego, ale ryś rzucił nim jak zabawkę... poleciała krew. Havok gwałtownie padł, przestraszyłam się. Włączył się we mnie instynkt mordercy. Wiedziałam, że wilk jest silny i że bez problemu wstanie. I tak się stało. Kiedy się rozpołowiłam, zaatakowałam rysia z każdej strony. Nie bałam się go, tak samo jak basior. Ryś podrapał mnie w bok, niestety, uszkodził mi mięsień u łapy, potem rzucił się na mnie. Rozciął mi żyłę, o mało co nie dostał się do serca. Jednak wreszcie mu się udało. Po kilku machach łapami i swoimi pazurami, odciął mi drugą żyłę. Byłam pewna, że to mój koniec i że się wykrwawię
- Havok? Kocham Cię... ale boli. Nie przeżyję. Uciekaj, niech ryś będzie miał ze mnie pociechę. W końcu mu się udało
- Nie zrobię Ci tego. Pomogę Ci.
- Ratuj siebie.
Havok, pod wpływem złości, zabił rysia. Lecz pojawiło się coś gorszego- człowiek!
Zaczął strzelać. Havok był zagubiony i nie wiedział co zrobić... :(   <3



<Havok?>



Tak wyglądałam:

Nowa! Lukio!

Partner: Brak
Opis wilka: Ta wilczyca zwie się Lukio, w skrócie Lu. Jest jeszcze młodą waderą, gdyż ma 2,6 lat. Ma kremową sierść, rude włosy, fioletowe oczy oraz różno kolorowy ogon. Zazwyczaj jest miła, uparta i odpowiedzialna ale bywa i wredna.

piątek, 29 listopada 2013

Od Äiszy do Kastiel'a - Marzenia

Popatrzyłam na niego
-Pytam bo zawsze marzyłam o założeniu rodziny, takiej prawdziwej gdzie będzie miło.sc zgoda zrozumienie ktoś kto pokocha mnie i dzieci ..
-A chciała byś mieć samczyka czy samiczkę
-Zawsze myślałam o synach i córce ..
Popatrzył na mnie i przytulił ..
- Jeszcze ślub .. -uśmiechnął się
-W sumie racja szczerze sadze ze była bym gotowa go wziąć choćby jeszcze dziś uśmiechnęłam się ..

<Kas>