niedziela, 29 grudnia 2013

Uwaga!

Mamy problem z formularzem zgłaszającym dodanie wilka. Spróbujemy to naprawić. Do tego czasu prosimy o wysyłanie nam na howrse! 

Przepraszamy za utrudnienia....

Alfy.

Od Kiby do Blue - Quest

Wstałem na tyle, ile mogłem. Najeżyłem sierść i warczałem. W każdej chwil mogłem zaatakować intruzów. Wymieniliśmy już parę niegroźnych kłapnięć paszczami i dość sporo grożących spojrzeń. Jeden z wilków, basior, (wyraźnie to poczułem) był z tych muskularnych i zbyt pewnych siebie samców z wyższych sfer. W jego ciemnych, brunatnych oczach widziałem błyski nienawiści przeszywającej kości i dziwnego, tajemniczego uczucia, jakie komuś okazywał. Jego "twarz" wydawała się być znajoma... Czarne, grube futro, białe zęby i... to znamię, blizna po głębokiej ranie na łapie. Takie rany nigdy się nie goją... I wtedy coś zrozumiałem. To był jeden z wrogich wilków, z demonów. Pojawiał się czasem i walczył z nami... Ale o co mu chodziło... Dwa wilki obok niego stały trochę mniej pewnie i nie były tak zdenerwowane, jak on. Nie szukały zemsty... Były raczej tylko jego podwładnymi, ale bez wahania mogły mnie zabić. Basior, ich "pan" miał jednak lęki, co do czynu śmierci. On chciał, aby sama po mnie przyszła. Ta jest o wiele bardziej bolesna, niż zagryzienie.
 -Zostaw ją! - warknął wkrótce najsilniejszy. Podszedł bliżej mnie, chciał zatopić swe szczęki w mej szyi i zakończyć sprawę, która wyraźnie nie była mu miła.
 - Kogo! Trafiłeś pod zły ad.... - I wtedy urwałem w pół słowie. Nie mogło mu... Nie o nią...
 - To ty! To ty! - wstałem przepełniony złością, byłem wyższy, groźniejszy... - Tylko spróbuj! Skrzywdziłeś ją!
 - Ja? Ona raczej skrzywdziła ciebie...
 - Co?! To przed tobą uciekała! Ty, ty... - rzuciłem się na niego. Po paru chlapnięciach krwią (moją także) znów przeszliśmy do rozmowy.
 - Nie uciekała... Blue... Blue jest moja! MOJA! - warknął podle. Nienawiśc narastała w nim.
 - Jest ze mną!
 - Czyżby? A może nie znasz jej prawdziwego ja? - Kiedy basior to powiedział, zapłonął, a potem zniknął ze swoimi ziomkami. Ja stałem jak słup soli z krwawiącą szyją i udem... Wciąż nie mogłem uwierzyć, czy zrozumieć. A może nie chciałem zrozumieć?

Od Finy do Wilków o stalowych nerwach - Wataha pradawnego mroku

Wpatrywałam się w mrok. Twarz wydawała mi się dziwnie znajoma. Nagle zrozumiałam...
- Kowu! Bracie!
- Czyli pamiętasz starszego braciszka, co?! A może pamiętasz też wielki pożar w lesie, jak nasi rodzice spadają w morze ognia, i jak...
- Dość! Krzyknęłam i zwinęłam się w kłębek.
- A ty znowu jesteś, małym, słabym szczeniakiem, którego trzeba wciąż ratować. Kowu kłapnął szczękom niemal odgryzając mi ucho.
-Co w ciebie wstąpiło?! Zapytałam szlochając.
- Wstąpiła we mnie moc, nieposkromiona siła i magia mroku!A to MOJA wataha.Wataha silna, nieustraszona, nie znająca bólu. Wataha pradawnego mroku!Zawył przeraźliwie. Starczyło to na wyślizgnięcie się z jaskini i ucieczkę. Nie wierzyłam własnym oczom. Jak on mógł się tak zmienić. Przed pożarem był miły opiekuńczy, czasem wkurzający.
Może pobliski szaman coś zaradzi.Pobiegłam przez las, aż do chaty wydrążonej w dębie.Na drzwiach wisiały niezliczone maski , a z gałęzi zwisały kolorowe paciorki.
Niepewnie pchnęłam drzwi, które nie stawiały żadnego oporu. W środku siedział garbaty wilk z wieloma naszyjnikami i amuletami.
-A kto dzisiaj u mnie gości? Wyseplenił starzec nie odwracając się nawet.
- J..j.jestem Fina. Z watahy niezłomnej nadziei.
-Nadzieja umiera ostatnia.Westchnął basior. No, z czym do mnie przychodzisz?Zapytał (wreszcie )się odwracając.
-Nie z czym, ale z kim. Przyszłam tu w sprawie mojego brata, który się ostatnio dziwnie zachowywał.W prawdzie nie myślałam, że on w ogóle żyje!
- Podejdź tu, do mojego kotła. Spełniłam prośbę. W kociołku gotowała się jakaś bulgocząca, fioletowa maź. Nagle przed oczyma miałam biel. Poczułam się śpiąca, jakbym nie spala od wielu dni.Upadłam tylko na podłogę i słyszałam mamroczecie starca jak we mgle i zasnęłam w jaśniejącej bieli...
 (Kolejna część już wkrótce!)

sobota, 28 grudnia 2013

Od Kiby do Blue

- Nic Ci nie jest? I kto... Kto Cię szuka? - zapytałem z lekka przerażony, że coś mogło jej grozić. Dlaczego mi o tym nie powiedziała?
 - Blue? - przycisnąłem ją. To było jedyne wyjście. Stawka była zbyt wysoka. Wadera spojrzała na mnie, a potem lekko przechyliła głowę. Wiatr dął jeszcze mocniej. Grube czapy śniegowe spadły z czubków zielonych świerków. Szare chmury wygrał z siłami blasku, ciepła i spokoju, ze słońcem. Zza kępy cierni wyskoczył blady szarak. Pognał przed siebie zmęczony dłuższym czekaniem. Widocznie był tu przed nami i nie chciał gnać tuż obok dwóch naturalnych wrogów, w każdej chwili gotowych zaatakować i zakończyć jego nędzny i krótki żywot. Jednak teraz najwidoczniej mróz bardzo mu doskwierał. Nie skorzystałem z okazji.
 - Kiba... - zawołała już trochę weselszym głosem.
 - Wiem, przepraszam. Nie będę już naciskał. Powiesz, kiedy będziesz gotowa. Ale w krótkim czasie dobrze?
 - Dobrze, ale nie zupełnie o to mi chodziło. - zaśmiała się - Chodź, pokażę Ci coś!
 - OK! - Blue zrobiła już kilka radosnych skoków i obejrzała się za mną.
 - Hej, nie stój tam jak kołek! - śmiech.
 - Jasne - odparłem równie wesoło i ruszyłem za nią.
 <Takie sobie, ale mi się spieszyło. Sory. >

piątek, 27 grudnia 2013

Quest dla Nieustraszonych!

Budzisz się w nocy w swoim domu. W powietrzu czuć zapach krwi...
Nie możesz się ruszyć bo z każdej strony spoglądają na ciebie rozwścieczone pyski.
Jedną z tych twarzy poznajesz...
Nie wierzysz własnym oczom...
Napisz opowiadanie na ten temat!!!
Nagroda: 100 Sperarów

Od Hope Cd Od Ichigo

-Idealne. - uśmiechnęłam się po czym usiadłam obok Ichigo.
Maluch położył się między nami cicho piszcząc. Ichigo uśmiechnął się do szczeniaka.
Wtuliłam się w futro ukochanego. Cała trójka oglądała wpadające do nory pierwsze płatki śniegu ( trochę późno wiem XD). Nastała głucha cisza. Słychać było tylko bicie serc. Mały Kaien wybiegł przed norę. Był zachwycony śniegiem. Spojrzeliśmy na siebie z Ichigo po czym się uśmiechnęliśmy. Wyszliśmy z nory. Zaczęliśmy bawić się z małym w śniegu. Było cudownie. Po kilku godzinach poszliśmy w kierunku nory.
Ichigo zauważył coś niepokojącego.
-Chyba ktoś za nami idzie...-powiedział .
Zmarszczyłam brwi.
-Dobrze , chodźmy szybciej.
Po powrocie do domu poszliśmy spać...
Coś zaczynała się dziać...
 ... ale nie byłam pewna co...
Ziemia - Zima Tapeta
<brak weny XD>

wtorek, 24 grudnia 2013

Święta!

Życzymy wam szczęścia, zdrowia i...ah a po co to wszystko? Słyszycie to wszędzie i staje się to nudne...więc złóżcie sobie sami życzenia a my po prostu się pod tym podpiszemy :). Z czego to wynika? Nie z naszego lenistwa lecz z tego że nie wszyscy chcą tego samego. Życzymy wam również, abyście zawsze z nami byli, jak nie fizycznie to choć psychicznie. 

Omega i Hope