poniedziałek, 25 listopada 2013

Od Alf!

Pojawiły się nowe miejsca na terytorium watahy!
I mamy coś jeszcze ... Mikołajki się zbliżają!
Dlatego organizujemy loterie świąteczną!

Ważna informacja od Scary Sister

LUDZIE GDZIE JEST TO STARE DOBRE WNN? NIKOGO NIE MA NA CZACIE . OPOWIADANIA SĄ RAN NA PARĘ DNI WSZYSTKIE PRZYJAŹNIE ZNIKNĘŁY ? CO SIĘ Z WAMI STAŁO?! WIDZĘ ŻE KONKURENCJA ZACZĘŁA WYPIERAĆ NASZEGO BLOGA! WEŹCIE SIĘ W GARŚĆ OKEJ ? ALFY ROBIĄ CO MOGĄ ŻEBY POLEPSZYĆ I UPIĘKSZYĆ BLOGA A WY MACIE TO ...... GDZIEŚ I NIE PRÓBUJECIE NAWET DAĆ IM POWODÓW DO DALSZEGO ULEPSZANIA .....

Od Skyfall- Rozpadające się iluzje boleśnie ranią

 
Otworzyłam oczy. Byłam w tajemniczych ciemnościach. Siedziałam jakby po środku tego mroku, matczyny medalion świecił dość mocno, więc droga była nie co podświetlona na kolor niebieski. Zresztą moje zielone oczy także wydawały "promienie". Panowała głucha cisza.
- Niesamowite- usłyszałam pewien głos, znajomy głos.
- Ktoś ty?!- obracałam głowę. Wstałam. Byłam przygotowana na wszystko. Słyszalny był też nieustannie bijący zegar- o co tu chodzi?- szepnęłam sama do siebie.
- Wydaje mi się, że nie jesteś tą, którą szukam... na razie...- nagle ujawniła się postać wilka przyozdobionego różnymi piórami.
- Featherine...
- W rzeczy samej, moja droga- uśmiechnęła się. Warknęłam.
- Czego chcesz?! *wrrrr*
- Poszukuję pewnej osoby.
- ?
- Wiesz co mam na myśli...
- Nie bardzo...
- Nie lubię zdradzać moich zamiarów, ale i tak potrzebuję czyjeś pomocy. Muszę znaleźć kogoś odpowiedniego, by odrodzić się- wtedy skoczyłam, by wbić zębiska w jej gardło, w gardło wiedźmy. Niestety, jakaś siła mnie przetrzymała. Moje tylne i przednie łapy pokrył lód. Nie potrafiłam się wydostać. Woda pod postacią szklanej rzeźby stawała się co raz bardziej zimna, co sprawiało, że w przednich i tylnych kończynach nie miałam wczucia. Nie było mowy o wydostaniu się. Wiedźma Iluzji zniknęła i ponownie się pojawiła, ale tuż przede mną.
- N-nie.. pozzz...
- Hmm? Słabo cię słyszę.
- N-nniee... pozz..zz-wolę...- czułam ból.
- Nie mam na myśli ciebie. Chodzi raczej o Pandorę.
- Ppp-andorrę?
- Myślisz, dlaczego czujesz, że już wcześniej ją znałaś, zanim ją "poznałaś"? Ona jest tylko moim naczyniem, ciałem. A raczej była, coś nie pozwoliło mi, bym mogła ją wchłonąć, a później się odrodzić. Jak wiesz, mój wygląd to iluzja. Ciało nie istnieje. Jestem niczym. Ale mogę się odrodzić, by ta iluzja stała się rzeczywistością. Ja jestem twoim wymysłem, który już niedługo stanie się prawdą.
- Skoro to prawda- poczułam się silniejsza. Lód zaczął pękać- to mogę cię jeszcze pokonać. Bicie zegara ustało.
Kawałki rozleciały się i znikły. Martwe uczucie łap zniknęło również. Wokół mnie powstał krąg ze światła i ognia błękitnego. Zamknęłam oczy.
_____________________________
- Gdzie ja jestem?- leżałam na pustyni. Gorący piach i słońce utrudniały, by zrobić cokolwiek...

Od Kizumy do Ifus - pieniądze

-a zebys wiedziała...-powiedzialam usmiechając sie złowieszczo zobaczyłam pewnego mężczyzne i rzekłam do Ifus:
-patrz i ucz sie...-stanęłam przed męzczyzną ktory gapił sie na mnie jak na idiotke.
-ekhem-kaszlnelam-czy mogl by pan pomóc mi sie odnalesc w tym miescie?
-tak a czego pani szuka?-spytał wyciagnełam mape miasta i stanełam kolo mezczyzny. Jedna reka wyciagnełam szybko i zwinnie portfel z tylniej kieszeni czlowieka zagadujac go.
-dziekuje-powiedziałam i szybko wrocilam do Ifus.
-masz swoja kase-zucilam portfel przed jej nogi.
-okradlas go...
-no cos ty...a nalot na bank kiedy robimy?
-zartujesz!?
-tak- zasmialam sie.

<Ifus, moze to dokoncz xd nie mam zabardzo czasu by pisac>

Od Havok'a do Diary - Nowy w stadzie

-Nic się nie stało.-Odpowiedziałem.
Wadera posłała mi nieśmiały uśmiech.
-To co? Nadal chcesz iść ze mną na plażę?
-T..tak!-Wykrzyknęła wadera.
Wyruszyliśmy rozmawiając.
*Pół godziny później*
śmiejąc się doszliśmy do skraju plaży.
Był akurat zachód słońca.
-Pięknie tu.-Westchnąłem rozmarzony.

Diara?

Od Blue do Kiby

Zawiesiłam wzrok na punkcie widocznym jedynie dla mnie. Analizowałam wszystko, zwlekałam z...
-Blue?? - Kiba jeszcze raz spytał. Skierowałam na niego zmartwione spojrzenie.
-Kiba?? Widzisz mnie? -schyliłam łeb. Jego oczy błądziły bez celu.
- Nnn, eh, nie. Blue nie widzę cię. - odpowiedział. Nic nie powiedziałam, tylko go objęłam.
-Straciłem wzrok prawda? - zapytał po dłuższej chwili. - Na zawsze. - dodał szeptem. Odsunęłam się.
- Nie na zawsze! Jesteś magicznym wilkiem i na pewno odzyskasz wzrok. - spojrzałam mu w oczy.
<Kiba?>

Picallo odnowił swój status!