poniedziałek, 16 września 2013

Od Alf!

Przepraszamy że ostatnio nie wchodziłyśmy ale sami wiecie jak jest szkoła to i dużo pracy XD.
Dla Hope zepsół się komputer. Z góry Przepraszamy.
Miłej Zabawy!
Wasze Alfy...

Shascha zmieniła wygląd!

Od Neferet do Esme - Przyjaźń

Zobaczyłam Esme. Postanowiłam z nia pogadać.

- Hej..

- Kim jesteś? - usłyszałam warknięcie.

- Jestem Neferet.

- Dobrze, wierzę ci. Teraz rozpoznam twój zapach.

- Wiesz myślę, że mamy ze sobą wiele wspólnego. - przysiadłam obok niej.

Obok mnie wiło się plącze.. To pewnie sprawka Esme.

- Co na przykład? Nie masz tak ciężko, nie wiesz jak to jest nie widzieć.

- Moja ukochana siostra... - łza popłynęła mi z oka - była niewidoma. Na każdym kroku jej pomagałam, byłyśmy przyjaciółkami.. Ale nawet jej nie udało mi się zatrzymać... - prawie się rozryczałam.

- I??

- Moja rodzina zginęła w pożarze. Ale Willa, ona, ona cały czas była przy mnie.. Czasem myślę, że to moja wina, że Willa nie żyje.. Nie potrafiłam jej zatrzymać.. Pobiegła za zapachem rodziców, czuła, że coś im zagraża.. i wtedy.. pień, płonący pień spadł prosto na nią.

Moje rany się odnawiały.. Ciągle w głowie słyszałam jej krzyk:

- Co się dzieje? Aaaaa....Neferet?! Nef...

- Przykro mi. Przeżyłaś okropną tragedię. - mówiła Esme.

- Dlatego też uważam, że powinnyśmy się zaprzyjaźnić. Rozumiemy się wspaniale.

* Esme. dokończ proszę*

Od Shashy- Wrzosowisko (cz. 1)

Chodziłam po lesie i rozglądałam się wokół. Chciałam zapolować, byłam głodna. Niestety-żadna zwierzyna nie wyszła tego wieczoru do lasu. Postanowiłam wyjść poza tereny, gdzie wcześniej polowałam.

-"Chyba już wszystko stąd zjedliśmy, skoro ani jednej marnej sarenki nie napotkałam na drodze"-pomyślałam.

Podążyłam na północ i gdy tylko zobaczyłam nieznany punkt, poczęłam się rozważnie rozglądać. Chodziłam tu i tam, zaglądałam w każdy kąt. Nikt tamtędy nie przechodził, żaden wilk z watahy i z poza niej, żadna zwierzyna. Postanowiłam opowiedzieć o tym Belli. Tymczasem podążałam dalej na północ i nagle ujrzałam światło między drzewami. Słońce jeszcze nie zaszło. Pobiegłam w tamtą stronę i już po chwili poczułam pyszny zapach. Przede mną leżało stado nieżywych sarenek. Oblizałam się i ruszyłam do posiłku. Zjadałam jedną po drugiej, po ostatniej położyłam się jak król po wielkiej uczcie. Czy nie wypadało powiedzieć watasze natychmiast, że takie pyszności leżą sobie za lasem? Wypadało, ale ja myślałam teraz o czymś innym. Znajdowałam się na pięknym, najpiękniejszym wrzosowisku świata. Zachciało mi się pić i tu nagle pojawia się przede mną strumień z pyszną, czystą wodą źródlaną. Napiłam się i rozejrzałam. Teraz stał przede mną... lew. Ale taki ogromny, jakby był co najmniej mutantem.

-Napiłaś się z magicznego źródła i zjadłaś magiczne pożywienie, które daje mój dom-zwierzę przemówiło do mnie-Więc musisz karę ponieść. Jeśli wygrasz ze mną pojedynek, jeśli mnie pokonasz, możesz sprowadzić tu całą watahę i wszyscy bez konsekwencji możecie spożywać to święte mięso, które produkuje nasz teren i tę wodę idealną ze źródła naszego. Jeśli jednak przegrasz, nie wyjdziesz poza nasz teren, a w przyszłości staniesz się naszym pożywieniem. Jeśli znów wycofasz się z walki, zadam ból twoim przyjaciołom tak wielki, że gdy będziesz na nich patrzyła, ogarnie cię wielkie poczucie winy, że ich na to skazałaś... Więc stajesz do walki?

Nie odezwałam się. Skinęłam głową i spojrzałam na przeciwnika ze zgrozą...

-"Nie skażę przyjaciół na cierpienie, nie pozwolę mu zadać im choć odrobinę bólu..."-pomyślałam.

CDN.

Od Shanel Do Marco

Obudziłam się w jakieś jaskini. Było ciemno i nic nie widziałam do tego bardzo bolała mnie głowa. Położyłam się z powrotem. Nad ranem kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam ponownie tę samą jaskinię, ale tym razem stał nade mną Marco i zapytał:
- Jak się czujesz? - Uśmiechnęłam się blado i powiedziała:
- Boli mnie głowa i prawie nic nie widzę...Co się stało? Pamiętam tylko że wracałam od Czichiro i potem urwał mi się film. Miałam dziwne wizje. Widziałam ogniste wilki i nasze Alfy i Ciebie i Ichigo. Potem się obudziłam...- Westchnęłam i dodałam:
- Czy Omedze i Hope nic nie jest?- Basior spojrzał na mnie i powiedział:
<Marco dokończysz?>

Od Esme - Jak tu się znalazłam.

Szłam obijając się o drzewa, których nie widziałam. Nie widziałam niczego. Mój świat ograniczał się tylko do zapachów i dźwięków.Od tygodnia głodowałam, nie umiałam złapać nawet królika, który był tuż pod moimi łapami. Usłyszałam szum wody, więc ostrożnie poszłam w kierunku, z którego ów dźwięk dochodził. Zanurzyłam pysk w wodzie i się na piła, a następnie zaczęłam węszyć w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Po chwili wyczułam słaby mięsny zapach. Mój nos natrafił na coś twardego i śliskiego. Zmiażdżyłam to w zębach i zjadłam środek był pyszny. Znalazłąm jeszcze kiilka takich rzeczy i wtedy wydało mi się, że widzę zarys drzew, zwierząt i....wilka machającego przyjaźnie ogonem. Wiedziałam, że to było złudzenie, ale wilk był naprawdę. Czułam go.
<Niech ktoś dokończy>

piątek, 13 września 2013

Nowa!

Witamy!
Esme!

Partner:szuka kogoś czułego i pomocnego, który mógłby się nią zaopiekować
Opis wilka:Esme to nie widoma wilczyca, która czasami potrafi zobaczyć więcej niż inni.
Jest miłą, pomocną, tolerancyjną waderą