piątek, 3 maja 2013

Od Omegi do Diega

(To stało się przed Incydentem w jaskini Omegi)
-Nie znajdziesz tego laboratorium....-powiedziałam.
-Dlaczego???
-Kilka dni po ucieczce Drakosy podczas jednego z eksperymentów laboratorium eksplodowało...Zginęło około miliona wilków...
-Skąd wiesz?
-Kiedyś opowiedziano mi tę historię...
-Czyli co mam robić!!!???-pobladł.
-Nie wiem...Spróbuj poczytać coś w starej bibliotece...

-Ale czego?
-Poszukaj coś o...bolącej iskrze...to jej wszczepili.Chcieli sprawdzić jak zachowuje się przy niej żywy organizm.Potem chcieli ją pociąć aby sprawdzić co dało...tak robili z większością eksperymentów.
Basior pognał w stronę biblioteki.

Od Wolfena do Ulqiorry

-Oni jej to zrobili...Traci powoli nad sobą kontrolę...Ona nie jest sobą....Na razie nic nie zrobimy. Mógłbyś wsadzić ją do jednej z cel?-zapytałem.
Ulqior wsadził wilczycę do celi i na wszelki wypadek, mocą zaspawał drzwi.
-Ta...Na razie nie przejmujmy się tym...-wsadził jeszcze tam jedzenie i wodę.-Może jutro się uspokoi?
-To co robimy?Na początek zostańmy przyjaciółmi!-wyciągnąłem łapę do basiora.Uścisną ją.
-To może nad jezioro?Poprzeganiamy nimfy!A na polu obok jest dużo ptactwa.
-Ok.-poszliśmy zostawiając waderę w celi.
<Ulqiorra dokończ.>
<Hope dokończ jak weszłaś do jaskini i zobaczyłaś swoją siostrę>

Od Ulqiorra do Wolfena


Patrzałem bez wyrazu twarzy na rozwścieczone oczy matki mojego przyjaciela (Tak myślałem że on nim jest) Zastanawiało mnie,co się jej stało.Chciałem użyć mocy,aby ją odepchnąć,ale ona jest Alfą...Nie obchodziło mnie to jednak,użyłem najdelikatniejszej mocy by chociaż ze mnie zeszła,oderwałem Wolfena od ziemi i od mocy jego matki,a sam usiadłem na Omedze.
-I co teraz?-zapytałem siedząc na wiercącej się i gryzącej mój ogon wilczycy.
(Wolfen?dokończysz?)

Uwaga!Do Blood Wave

Blood wave nie mamy twojego wilka.Widocznie się gdzieś zagubił prosimy o nadesłanie formularza.

Od Diega do Drakosy


Gdy zemdlała zabrałem ją do jej nory i usiadłem obok miej w oczekiwaniu na to kiedy się obudzi. Teraz już rozumiałem jej sytuację. Wiedziałem że to co przeszła odcisnęło na niej piętno które będzie nosić do końca życia. Albo nie... gdybym dowiedział się gdzie jest to laboratorium mógłbym tom pójść i gdyby oni wciąż tam byli zmusiłbym ich żeby naprawili swój błąd. Ale nie mogę teraz niepokoić Drakosy musi odpocząć i nabrać sił. Morze ktoś inny mógłby mi pomóc, morze Omega przecież to ona mieszka z Drakosą powinna wiedzieć coś na ten temat. Nie było jej w jaskini więc poszedłem jej szukać. Była nieopodal.
-Witaj Omego.
-Witaj Diego.
-Mam do ciebie bardzo ważne pytanie. Chodzi o Drakosę. Ja... kocham ją ale ona uważa że nie powinniśmy być razem przez to coś co jej wszczepili w laboratorium, uważa że nie jest mnie godna, absurd. Nie mogę znieść myśli że to coś co jest w niej niszczy ją. Postanowiłem wyruszyć do tego laboratorium ale nie wiem gdzie iść- teraz uświadomiłem sobie jak bardzo jestem bezradny- jeśli wiesz gdzie mam go szukać, jeśli wiesz cokolwiek co mogłoby mi pomóc powiedz mi, proszę.
(Omega dokończysz)

czwartek, 2 maja 2013

Od Wolfena Do Ulqiorra

Wlazłem do jaskini wadery i kogo tam zastałem???Omegę.Moją matkę.Była obdarta a z pyska leciała jej krew.Przytuliłem ją.Miała dziwny wyraz twarzy.Na jej szyi był ślad sznura na której wisiał kawałek łańcucha.Rzuciła się na mnie i zawarczała.Mocą przytrzymała mnie do ziemi i skoczyła na Ulqiorra.
<Ulqiorra dokończ>

Od Drakosy do Diega

-Więc zaczęło się to gdy byłam szczenięciem.Urodziłam się w pomieszczeniu laboratoryjnym.Zmieniali tam zwierzęta w maszyny.Często coś im  nie wychodziło i obiekt ginął.Wyrzucali ciała na śmietnik.Tam się wychowałam.Było całkiem dobrze do póki nie dorosłam do wieku 1 roku.Wtedy zaczęły się pierwsze eksperymenty.Wyrywałam się ale po jakimś czasie i tak wszczepili mi maszynę....to znaczy nie maszynę ale...coś dziwnego.To było coś jeszcze nietestowanego.Nowego.Kiedy po operacji wsadzili mnie do kojca wybuchł bunt.Zwierzęta uciekły.Ja też.Uciekałam przez kilkanaście kilometrów aż w końcu dotarłam do terenów jednej watahy.Nie tej.Tam przygarnęła mnie ta rodzina co chciała mnie wydać za mąż.No i dalej już znasz....-odpowiedziałam i zemdlałam z braku sił.