poniedziałek, 31 grudnia 2012

Od Kiby.


Na drzewie wieszam list. Raczej kartkę, pożegnalną. Napiszę tu co na niej było napisane, gdyby owy list rozmókł przez deszcz lub zostałby rozerwany przez wiatr. Cytuję:
Ta wataha była piękna. Poznałem tu, co to naprawdę przyjaźń, strach czy zaskoczenie. Czas kiedy tu byłem, mijał słodko i długo. Wilki, to wy tworzycie tą watahę. Nie pozwólcie jej umrzeć i zginąć! To od was zależą jej losy. To wasze serca, im są silniejsze tym silniejsza wataha. Było tu cudownie, ale lepiej będzie jeśli…. Odejdę. Przynajmniej na razie… Wrócę na wojnę, ale czy po niej zostanę nie wiem. I tak pewnie nikt tego nie przeczyta, nikogo nie obchodzę. Może. Lepiej będzie jeśli odejdę… tym czasowo. Żyjcie dalej. Jestem szaleńcem. Na pewno beze mnie będziecie szczęśliwy. Nawet nie zauważycie kiedy odszedłem, że w ogóle odszedłem. Pewnie pomyślicie: „Ale się wywyższa. Pępek świata”. Właśnie, dlatego też odchodzę. Wrócę na wojnę… Nie będę już was nękał.
                                                                                                                                 Do zobaczenia
                                                                                                                                        KIBA
PS: Będę do was pisał… Wyprawy, czy co innego… Zostanę tu jeszcze kilka dni.
                                                                                                                                                                                               No ta na razie…

Witajcie!

Dużo nowych członków!
Moon


Coldsnap


Kornelly


Dolorem

Chwilowo nie ma galerii

Chwilowo nie ma galerii  ale niedługo powróci
Przepraszamy

Nowy rok !

Z tej okazji życzymy wam wszystkiego najlepszego :3 .

niedziela, 30 grudnia 2012

sobota, 29 grudnia 2012

Od Niki


Stałyśmy wraz z Hope na skraju lasu... Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Spowijała nas gęsta mgła. Moje oczy oświecały nam drogę. Musiałyśmy się przedrzeć przez polanę, żeby dotrzeć do watahy... Głębiej w mgle widać było jakieś sylwetki... Ja i Hope padłyśmy na ziemię chcąc się schować... Ukryłam swoje oczy w łapach.
-Ludzie...- szepnęła cicho Hope.- Jest ich trzech. Dwóch z nich ma broń palną, a trzeci ma sztylet... Nie damy rady się przedostać bez walki..
Nagle przypomniałam sobie moje pierwsze spotkanie z ludźmi.. Jak chcieli mi wydłubać oczy, bo dla nich wydawały się magiczne. Poczułam gniew, chęć mordu... Podniosłam się i spojrzałam przed siebię. Mgła nie stanowiła już żadnego problemu. Moje oczy potrafiły przedrzeć się przez nią bez problemu. Czułam jak moje ciało zaczyna płonąć. Po chwili moje futro, moje łapy, ogon i reszta ciała były czystym ogniem.
-Nika...- usłyszałam cichy szept podziwu, który wydała z siebie Hope. Potem rzuciłam się do ataku. W mgnieniu oka powaliłam trójkę ludzi. Nie zabijałam ich, tylko obezwładniłam.
Odwróciłam się do Hope. W jej oczach widziałam dumę, ale gdy spojrzałam w nie głębiej dostrzegłam lekką nutę strachu. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego jak musiałam wyglądać. Nie potrafiłam teraz przywrócić swojego ciała do dawnego krztałtu. Byłam czystym ogniem. Nieokiełznanym żywiołem. Z przerażeniem uciekłam w miejsce spotkań naszej watahy licząc na to, że nikogo tam nie będzie. Jednak jak zawsze siedziała tam zgromadzona cała wataha. Pierwszym wilkiem, któremu spojrzałam w oczy był Terrible. Potem straciłam przytomność...

piątek, 28 grudnia 2012

Od Hope - Plaga cz.2 inna wersja :3

...
Nie wierzyliśmy własnym oczom ... Staliśmy nie wierząc . Przepędziliśmy z tego miejsca ludzi wieki
temu. Nagle ktoś się ruszył za krzakami. Był to ledwo żywy pies:
Witaj...-powiedziała Omega .
Pies tylko patrzył z pod łba , gdy spojrzał na nas całą twarzą...
Pół twarzy była zniszczona.Zabrałyśmy go do  jaskini . Po wielu dniach Pies przemówił:
-Zbliżają się.. - powiedział przeraźliwym głosem.
-Kto ?- Spytałam.
- Ludzie- powiedział.
Nagle ktoś dobijał się do drzwi .
...
Wyglądał dużo lepiej.(Po naszej pomocy)
Miał na imię Ralf i był porzuconym psem .

<Omega dokończ>